Hveragerdi

Jest to małe miasteczko, liczące sobie trochę ponad 2 tysiące mieszkańców. Leży przy drodze krajowej numer 1, ok. 40 km od Reykjaviku. Przepływa przez nie rzeka Varma z wodospadem w środku miasta, a otoczone jest górami. Teren jest dosyć charakterystyczny, gdyż znajduje się tu mnóstwo gorących źródeł, co sprawia, że ziemia wydaje się dymić.

Źródła geotermalne są wykorzystywane do ogrzewania domów i szklarni, których w Hveragerdi jest całkiem sporo. Umożliwia to Islandczykom uprawę swoich własnych warzyw i owoców, nawet tych tropikalnych. Dzięki gorącej wodzie z ziemi powstał tu też basen. Był to pierwszy basen olimpijskich rozmiarów na Islandii, a teraz jest jednym z ciekawszych punktów miasteczka.

Moja islandzka codzienność

Mieszkałam tu i pracowałam przez ok. 3 miesiące. Oprócz tego, że starałam się podróżować po Islandii w czasie wolnym, to wiodłam tu całkiem zwyczajne życie. Oczywiście, dużą przyjemność sprawiało mi poznawanie nowych miejsc, ale czasem zwyczajnie miałam ochotę spędzić dzień wolny w łóżku. Zaletą pracy, czy dłuższego pobytu za granicą, jest możliwość kompletnego zaaklimatyzowania się w danym miejscu i poznania go z perspektywy mieszkańców, a nie tylko turystów. Takie samo odczucie miałam po swoim pobycie na Madagaskarze. W Hveragerdi od początku czułam się bardzo swobodnie. Islandia to bardzo przyjazny kraj i można się tu czuć bezpiecznie o każdej porze dnia i nocy. Jest tu trochę pustawo i nie mówię tylko o dużych odległościach pomiędzy terenami zabudowanymi – nawet w miejscowościach ulice biją spokojem i pustką.

Góry, góry, góry

Okoliczne tereny stanowiły świetny materiał na krótkie i długie spacery. Gdy miałam ochotę na dłuższą wędrówkę, szłam po prostu w góry, przed siebie. Nie raz udawało mi się przez przypadek znaleźć coś ciekawego. Podczas takiej wyprawy wraz Friederike natknęłyśmy się na piękny kanion i skończyłyśmy idąc korytem rzeki, skacząc z kamienia na kamień. Same góry mają bardzo smutny, wulkaniczny charakter, co również potrafi mieć swój urok. Nie raz czułam się tam jak na innej planecie. Brakowało mi natomiast drzew, a surowa okolica po dłuższym czasie stała się trochę przytłaczająca.

Reykjadalur

Największą atrakcją turystyczną w tym rejonie jest gorąca rzeka Reykjadalur. Tak, zgadza się – gorąca rzeka. Gdy po raz pierwszy usłyszałam o jej istnieniu, nie mogłam uwierzyć. Kto by pomyślał, że istnieje na świecie rzeka z ciepłą wodą… W dolinie Hveragerdi zaczyna się szlak, który prowadzi w góry. Wędrówka zajmuje niecałą godzinę. Droga jest pięknie położona, a to co znajduje się na końcu zachwyci każdego. Rzeka nabiera temperatury wraz z wysokością, a miejsce do kąpieli zostało przygotowane tam, gdzie woda jest najprzyjemniejsza. Reykjadalur zdecydowanie jest na mojej liście najlepszych chilloutowych miejscówek.

Teraz zostały wspomnienia

Jest to ostatni wpis opowiadający o moim pobycie na Islandii. Zapamiętam ten kraj jako tajemniczy, czasami mroczny, ale pełen cudów natury i miejsc tak pięknych, że aż nie znajduję słów do ich opisania. Jestem pewna, że gdybym spędziła tam dwa tygodnie, tylko i wyłącznie podróżując, byłabym jeszcze bardziej zachwycona. Jednak przez to, że spędziłam tu w sumie ponad trzy miesiące, głównie będąc w pracy, która nie należała do moich ulubionych, mam trochę mieszane uczucia. Było to jednak kolejne życiowe doświadczenie, które wzbogaciło mnie o kilka nowych przyjaźni i trochę wspaniałych wspomnień oraz przemyśleń na temat swojego życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *