Skąd się tu wzięłam?

Lubię sobie myśleć, że Islandia była mi przeznaczona. Pomysł narodził się dzięki dwóm dziewczynom, z którymi spędziłam dwa miesiące na Madagaskarze. Na co dzień mieszkają i pracują na Islandii. Pewnego dnia Kasia przyszła do mnie z propozycją pracy u swojego znajomego w hotelu. Miałam zacząć 6 czerwca. Pomyślałam sobie: “W sumie czemu nie?”. Niestety… czas mijał, a odzewu brak. Pod koniec kwietnia wróciłam do Polski i zaczęłam myśleć co dalej. Byłam już bardzo nastawiona na ten wyjazd, więc postanowiłam nie poddać się tak łatwo. Wysłałam dziesiątki maili z zapytaniem o pracę do islandzkich hoteli. Długo nie dostawałam żadnej odpowiedzi i kiedy już myślałam, że nic z tego nie będzie – pojawiła się wiadomość z Hotelu Eldhestar. 29 maja dostałam ostateczne potwierdzenie, a już 4 czerwca leciałam ku nowej przygodzie. Pracę zaczęłam 6 czerwca, czyli dokładnie tak jak miało być na samym początku – co prawda w innym miejscu, ale wyszło na jedno.

Co to za praca?

Nic specjalnie fascynującego. Po angielsku brzmi to ładnie – housekeeping, po polsku to po prostu sprzątanie. Praca nudna i męcząca, ale dobrze płatna. Zależy mi na odłożeniu pewnej sumy, którą będę mogła wydać na kolejne podróże. Poza tym staram się nie narzekać, bo mam tu naprawdę dobre warunki. Zakwaterowanie i wyżywienie jest zapewnione, do tego mogę korzystać z hotelowego transportu – kierowcy jeżdżą kilka razy dziennie do Reykjaviku po odbiór turystów. Hotel jest położony przy małym miasteczku Hveragerdi, oddalonym o ok. 40 km od stolicy. Słynie on z największej stadniny koni na Islandii i organizacji wycieczek konnych.

Pracuje tu całkiem sporo osób i na moje szczęście głównie młodych. Jest to towarzystwo bardzo międzynarodowe, są ludzie z Niemiec, Szwecji, Danii, Litwy, Czech, Rumunii, no i Polski. Dzielimy się na obsługę hotelu i stajni. Ci od koni mieszkają w domkach, podobno dlatego, że śmierdzą… My mieszkamy w tzw. “piwnicy”, czyli dolnej części hotelu. Nie jest aż tak źle jak brzmi, dogadujemy się między sobą, a czasem żartujemy, że jest tak, jak na koloniach z dzieciństwa.

Co tu robić w czasie wolnym?

Biorąc pod uwagę to, że jestem na Islandii, mam tu mnóstwo rzeczy do roboty. Podczas dni wolnych staram się zwiedzać kraj i jeździć trochę dalej. Popołudnia po pracy mogę spędzać wychodząc na spacery wokół pobliskich gorących źródeł, wędrówki po górach albo bieganie po lesie. Nie muszę się obawiać, że zastanie mnie noc, bo jest tu jasno przez 24 godziny na dobę. Nawet jeśli słońce zachodzi, to pozostawia po sobie łunę światła, które nie zdąża zniknąć przed wschodem. Jako pracownicy hotelu możemy też za darmo korzystać z basenu z gorącą wodą geotermalną w Hveragerdi lub jeździć konno. Miałam już okazję przejechać się po pobliskich łąkach – całkiem fajna sprawa. Wieczorami z kolei zdarza nam się organizować wspólne wyjścia, posiadówki, czy ogniska.

Jaka jest ta Islandia?

Magiczna… Bywa trochę mroczna przez pogodę jaka tu panuje, ale według mnie jest to część tego miejsca, a zachmurzenie i mgły pasują tu do krajobrazu, jak nigdzie indziej. Przed przyjazdem usłyszałam, że na Islandii gdziekolwiek się nie pojedzie, znajdzie się coś spektakularnego, a na jednym zdjęciu można uchwycić wodospad, góry, jezioro, lodowiec i ocean. I to prawda. Jest to kraj przepełniony cudami natury. W okresie letnim Islandia jest cała zielona (nie od drzew, ale różnego rodzaju traw i mchu), a dodatkowo w czerwcu wszystko kwitnie.

Najbardziej spektakularne miejsca są licznie odwiedzane przez turystów, ale bez problemu można znaleźć przepiękne tereny, które są kompletnie opustoszałe. Na stałe mieszka tu niewiele ludzi, bo tylko ok. 350 000. Prawie połowa żyje w Reykiaviku, a więcej niż 11% to imigranci. Największa mniejszość narodowa na Islandii to Polacy. I rzeczywiście są oni wszędzie. Gdy tylko wysiadłam z samolotu, okazało się, że kierowcą autobusu, jadącego do miasta jest Polak, a na stronie banku islandzkiego można wybrać język islandzki, angielski albo polski, który często też słyszę po prostu idąc ulicą. Islandczycy są spokojnymi ludźmi i bardzo dbają o swój kraj, dzięki czemu wszędzie jest czysto. Wodę można pić z kranu albo ze strumienia i za każdym razem jest przepyszna. Jest to zdecydowanie kraj dla miłośników natury, dlatego ja się tutaj bardzo dobrze odnajduję.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *