Madagaskar był pierwszym tak odległym krajem, który odwiedziłam, dlatego już zawsze będzie zajmował specjalne miejsce w moim sercu. Byłam tam na wolontariacie przez ponad dwa miesiące, a później podróżowałam przez trzy tygodnie. Jest to kraj piękny, egzotyczny, o bardzo zróżnicowanym krajobrazie i fascynującej kulturze – polecam każdemu go odwiedzić! Wszystkie informacje, które podaję poniżej są oparte na tym, czego doświadczyłam, bądź dowiedziałam się podczas mojego pobytu. Część jest na pewno subiektywna, a część może mało dokładna, jest to jednak wszystko, czym mogę się podzielić. Przed wyjazdem miałam duży problem ze znalezieniem informacji o Madagaskarze. Nie ma polskich przewodników, a te w internecie są mało precyzyjne. Jeśli chodzi o przewodniki w języku angielskim, to polecam wydawnictwa Bradt i Lonley Planet.

Co warto zobaczyć?

Przy planowaniu trasy trzeba wziąć poprawkę na bardzo długi czas przemieszczania się z miejsca na miejsce. Należy się od razu nastawić, że najprawdopodobniej nie uda się zobaczyć wszystkiego, chyba że ma się na to kilka miesięcy. Często ludzie decydują się jechać albo na północ, albo na południe Madagaskaru. Dzięki temu lepiej udaje im się zwiedzić dany region. My jednak wybrałyśmy kilka miejsc, które były rozrzucone po całej wyspie. Byłyśmy jednak bardzo zadowolone ze swojego wyboru, zobaczyłyśmy najważniejsze miejsca, a do tego przejechałyśmy przez cały Madagaskar, co też jest fajnym przeżyciem, bo widoki za oknami bardzo się zmieniają wraz z ukształtowaniem terenu, roślinnością, zabudowaniami i klimatem. Ja oprócz trzytygodniowej podróży pod koniec pobytu, miałam okazję wybrać się na kilka krótszych wycieczek podczas wolontariatu. Poniżej mapka ze wszystkimi miejscami, które odwiedziłam w przeciągu trzech miesięcy.

Będąc na Madagaskarze, TRZEBA zobaczyć:

  1. Lemury – Są w większości parków narodowych, warto jednak odwiedzić Park Narodowy Andasibe i Rezerwat Vakona. Bardzo przyjazne lemury można też spotkać na wyspie Nosy Komba, której nazwa oznacza ” wyspę lemurów”.
  2. Baobaby – Najpiękniejszym i najbardziej spektakularnym miejscem na ich podziwianie jest Aleja Baobabów, ale można je też zobaczyć w niektórych parkach narodowych. Jeden z największych baobabów znajduję się w mieście Mahajanga.
  3. Tsingy – czyli bardzo oryginalne skałki, które można spotkać tylko na Madagaskarze w Parku Narodowym Tsingy de Bamaraha i Parku Narodowym Ankarana. Jest też ich różowa wersja zwana Tsingy Rouge.
  4. Tropikalne plaże – Nosy Be, Nosy Komba i inne małe wysepki na północy oraz wyspa Sainte Marie na wschodzie. Są to przepiękne tropikalne wysepki z białym piaskiem, palmami i błękitną wodą. Można tam podziwiać rafy koralowe, żółwie, kolorowe rybki i wieloryby, które przypływają w okolice Sainte Marie w okresie naszych wakacji. Ładne plaże są także w okolicach Mahajangi i Ifaty.

Inne ciekawe miejsca:

  • PN Isalo (kaniony, wodospady i naturalne baseny)
  • PN Ranomafana (las deszczowy, rzeka, wodospady)
  • PN Andringitra (treking, wspinaczka na drugi co do wysokości szczyt Madagaskaru)
  • Cirque Rouge (różowe skałki)
  • PN Masoala (wilgotny las równikowy)
  • PN Montagne d’Ambre (wodospady, jeziora, las)
  • Ampefy (wodospad Lily i gejzer Analavory)

Ja podczas mojego pobytu zobaczyłam:

Co jeszcze warto zrobić:

  • Przejechać się taxi brousse’em
  • Pójść do malgaskiego baru albo na imprezę, gdzie można potańczyć z miejscowymi
  • Wybrać się na lokalny targ, spróbować streetfood’ów, zjeść obiad w malgaskiej knajpie, przy jednym stole z miejscowymi
  • Rozmawiać z Malgaszami, nauczyć się kilku podstawowych zwrotów po malgasku
  • Przybijać piątki z dzieciakami

Bilety lotnicze i wiza

Warto polować na tańsze bilety lotnicze, ja swoje kupiłam za 3041 zł. Wiem, że czasem można znaleźć i takie za 2800 zł, ale często kosztują niestety po 4 albo 5 tys. Bezpośrednich lotów z Polski nie ma, przesiadki najczęściej są w Paryżu, Londynie i Nairobi. Ja miałam transfer w Paryżu i łącznie podróż zajęła mi ok. 16 godzin. Leciałam do stolicy – Antananarywy, ale można też przylecieć na Nosy Be, czyli małą wysepkę na północy kraju. Przylatują tam samoloty z Włoch, w taki sposób też można szukać okazji.
Jeśli chodzi o wizę, to bezproblemowo można ją kupić na lotnisku. Są trzy opcje: na miesiąc, dwa lub trzy. Jeśli chcemy zostać dłużej, to trzeba się ubiegać o taką wizę z wyprzedzeniem i wysłać dokumenty do najbliższej ambasady (Moskwa). Ja spędziłam na Madagaskarze trzy miesiące i za swoją wizę zapłaciłam 50 euro. Krótsze są odpowiednio tańsze.

Kiedy przyjechać?

Najlepszym okresem na zwiedzanie Madagaskaru to ichniejsza zimna, czyli nasze lato. Wtedy trwa pora sucha, drogi są przejezdne i można odwiedzić miejsca, które są niedostępne podczas pory deszczowej. Temperatura podczas pory suchej to ok. 20 stopni, dlatego nadal można się cieszyć ciepłem, natomiast podczas sezonu deszczowego wzrasta do ponad 30 stopni. Ja na Czerwonej Wyspie byłam od początku lutego do końca kwietnia, czyli pod koniec pory deszczowej. Było cieplutko i trochę padało, zwłaszcza w lutym, ale nie były to uciążliwe opady (zazwyczaj zaczynało padać o 16). Później jednak wody było coraz mniej. Mimo to w kwietniu, kiedy dużo jeździłam po Madagaskarze, niektóre miejsca ciągle były niedostępne ze względu na zalane drogi (np. Tsingy de Bamaraha).

Transport

Taxi brousse

Niestety transport na Madagaskarze pozostawia wiele do życzenia. Drogi są w bardzo słabym stanie, dlatego przejazd z jednego miasta do drugiego może zająć nawet 20/30 godzin. Po drodze mogą zdarzyć się również pewne przygody, tak jak w naszym przypadku – zawalony most na jeziorze. Ja podróżowałam głównie taxi brousse’ami, czyli lokalnymi busikami. Jedne jeżdżą szybciej, inne wolniej. Zdarza się, że jedzie się w ogromnym ścisku, z kurami. Jest to jednak coś, czego warto doświadczyć, aby lepiej poczuć klimat Madagaskaru. Kiedy jednak ma się już dosyć takich warunków, można skorzystać z usług Cotisse, czyli jedynej porządnej firmy przewozowej na Mada. Jeżdżą oni tylko do czterech miast – z Antananarywy do Morondavy, Fianarantsoa, Toamasiny i Mahajangi. Można tam wcześniej zadzwonić i zarezerwować miejsce, ma się też gwarancję, że bus odjedzie o czasie, ponieważ te tradycyjne, malgaskie busy potrafią wyjechać z kilkugodzinnym opóźnieniem… Podczas długich tras przewidziane są postoje na jedzenie. Busy zatrzymują się w malgaskich barach, gdzie można zamówić obiad. Osoby z wrażliwymi żołądkami powinny być jednak ostrożne, bo nie ma nic gorszego niż chorować w taxi broussie. Ceny takich busów wahają się od 30 zł do 70 zł, w zależności od dystansu. Za te jeżdżące na najkrótszych odcinkach, pomiędzy sąsiednimi miejscowościami, płaci się z kolei grosze (dosłownie).

Samochód

Inną opcją jest wynajęcie samochodu z kierowcą. Wtedy ma się ten komfort, że można się zatrzymać w każdym miejscu i jest wygodnie. Według mnie brakuje wtedy kontaktu z ludźmi i kulturą, a po drodze nie spotyka się tylu przygód. Nie jest to sposób podróżowania, który mi odpowiadał, ale może być dobrym rozwiązaniem, dla osób które mają pewne obawy, bądź mało czasu. Jest to niestety dość droga usługa, ponieważ za jeden dzień płaci się ok. 40 – 50 euro.

Inne

Na Madagaskarze jest bardzo dużo lotnisk, pomiędzy którymi latają lokalne samoloty. Czas podróży jest krótki, aczkolwiek trzeba być na lotnisku kilka godzin wcześniej, bo nigdy nie wiadomo, o której taki samolot wyleci. Bilety są jednak bardzo drogie – kosztują nawet kilkaset euro. Linie kolejowe są z kolei słabo rozwinięte. Jest ich bardzo niewiele, a tych działających jeszcze mniej. Najbardziej popularnym połączeniem i atrakcją turystyczną jest pociąg z Fianarantsoa do Mananjary.

Jeśli chodzi o poruszanie się autostopem, to może być to bardzo ciężkie (nie mówię, że się nie da, są tacy co próbują). Samochodów na Madagaskarze jest mało, a na dłuższych dystansach jeżdżą głównie busy. Nawet jeżeli ktoś by się zatrzymał, zapewne oczekiwałby zapłaty. Można liczyć na pomoc turystów, którzy jeżdżą wynajętymi samochodami, ale takich też jak na lekarstwo. Słyszałam za to o pewnej wyprawie rowerowej. Wydaje mi się to bardzo wymagające, przede wszystkim siły i czasu, ale może być świetną przygodą. W takim wypadku najlepiej przyjechać w porze suchej, aby drogi były przejezdne.

Noclegi

Mogą być tanie i drogie. Luksusowe i bardzo proste. Wygodne i nie. W miejscach typowo turystycznych bez problemu znajdzie się nocleg. My nigdy nie szukałyśmy nic z wyprzedzeniem.Dojeżdżałyśmy do celu i rozglądaliśmy się na miejscu. Posługiwaliśmy się spisem hoteli w przewodniku albo ktoś nam pomagał. Na Madagaskarze nie trzeba się martwić, że nie znajdzie się noclegu, transportu, czy wejścia do parku narodowego. Malgasze sami nas znajdują. Oni czatują na białych, bo dla nich jest to zarobek. Zrobią wszystko, żeby zorganizować nam wycieczkę, zaprowadzić do hotelu, czy gdzieś zawieźć. Czasem bywa to męczące, ale jest pomocne. Dzięki temu zawsze trafiałyśmy wszędzie bez problemu. Nie ma tam raczej podziału na hotele, hostele, apartamenty itd. Wszystko sprowadza się do hoteli, po prostu mają one różne standardy i od tego zależy ich cena. Nasz najtańszy nocleg kosztował 10 zł (bungalow na plaży na wyspie Nosy Komba), a najdroższy 45 zł na Nosy Be. Na noclegach można też oszczędzać jeżdżąc nocnymi busami. My w ten sposób spędziłyśmy 4 noce.

Jedzenie

Malgasze nie mają jakiejś specjalnej kuchni. Oni sami jedzą głównie ryż i wykorzystują go na przeróżne sposoby. Polecam spróbować jedzenia ulicznego, czyli licznych przekąsek sprzedawanych w małych stoiskach. Można tam kupić pączki, banany w cieście, naleśniki i mofo, czyli tradycyjne, słodkie kulki z ryżu. Na słono można zjeść smażone placuszki ziemniaczane, faszerowane papryki, maniok lub warzywa w cieście. Te małe smakołyki są bardzo tanie, kosztują po 10 – 30 groszy. W malgaskich barach podają ryż z warzywami, mięsem lub ryżem. Jest też mine sao, czyli makaron z dodatkami albo zupa podobna do chińskiej. Warto spróbować tsaramaso, czyli fasoli w sosie i ravitoto – rozdrobnionego liścia manioku, podobnego do naszego szpinaku. Fani mięsa mogą spróbować zebu, czyli Malgaskiej krowy z garbem. Takie danie kosztuje ok. 3 – 5 zł. Według mnie hitem jest woda z gotowania ryżu – smakuje lepiej niż brzmi, a na dodatek jest przegotowana. Z zimnymi napojami w knajpach należy uważać, bo mogą zawierać kranówkę, której nie powinno się pić na Madagaskarze.

Można też oczywiście pójść do restauracji o standardzie europejskim, usiąść przy elegancko nakrytym stole, zamówić pizzę i napić się wina. Jest to jednak wyższy koszt, podobny jak u nas.
Jeśli chodzi o sklepy to również są lepsze i gorsze. W niektórych nie ma prawie nic, a w innych można dostać wszystkie najważniejsze rzeczy. W dużych miastach są też supermarkety (najczęściej Shoprite) i tam jest już wszystko. Są one jednak droższe niż polskie sklepy, dlatego ja się zaopatrywałam głównie w lokalnych sklepikach i na targach. Na ulicy można kupić przeróżne owoce i warzywa, a kosztują one grosze. Sprzedaje się to, co jest w sezonie albo jest uprawiane w danym regionie. Banany są wszędzie i przez cały rok. Ja byłam bardzo podekscytowana wizją różnych tropikalnych owoców, jednak gdy przyjechałam to usłyszałam, że teraz w sezonie są jabłka i gruszki. Hura… Na szczęście okazało się, że nie tylko. Trafiłam też na mango, ananasy, awokado i papaję. Pycha!

Bezpieczeństwo

Madagaskar jest raczej bezpiecznym krajem. Trzeba się tylko przyzwyczaić do innej kultury i oswoić z pewnymi zachowaniami, a wszystko staje się łatwiejsze. Malgasze są raczej pozytywnie nastawieni do białych ludzi. Warto się jednak nauczyć podstawowych zwrotów po malgasku, bo w taki sposób można zdobyć szacunek tych mniej przekonanych.

Jeśli jesteś dziewczyną i szukasz męża, to Madagaskar jest dla ciebie idealny! Tutaj każdy mężczyzna jest podekscytowany widokiem białej kobiety. Prośby o numer telefonu się nie kończą, pierwsze zadawane pytanie to “czy masz męża?”, a niektórzy wprost proponują małżeństwo. Po pewnym czasie może być to trochę męczące, ale nie jest niebezpieczne. Nie spotkała mnie żadna sytuacja, w której czułabym się zagrożona. Zawsze prędzej, czy później udawało mi się pozbyć nachalnego delikwenta ;).

Największym zagrożeniem na Madagaskarze są kradzieże. Jest to wynik ogromnej biedy w kraju, a biały człowiek oznacza bogactwo. Trzeba więc uważać na swoje cenne rzeczy, a gotówkę trzymać w różnych miejscach. Podczas spacerów po mieście nie warto nosić przy sobie zbyt wiele, lepiej zostawić wszystko w pokoju. Ze złotej i srebrnej biżuterii też lepiej zrezygnować (nawet jeżeli to tylko metal), bo ktoś może najzwyczajniej w świecie podbiec i zerwać naszyjnik bądź kolczyk. Torebkę trzeba zawsze mieć na widoku, przewieszoną przez ramię, aby nie dało się jej tak po prostu wyrwać. Szczególnie uważnym trzeba być w stolicy.

Żebranie i naciąganie

To jest coś, czego się nie da uniknąć na Madagaskarze. Żebrzącym dzieciom i ludziom trzeba odmawiać, nawet jeśli łamie nam to serce. Ciężko się uchronić przed oszustwami i naciąganiem. Nam trudno jest oszacować, ile co powinno kosztować, dlatego Malgasze to wykorzystują i zawsze próbują wyciągnąć od białego człowieka jak najwięcej pieniędzy. Warto się targować, niestety nie zawsze możemy zmienić fakt, że obcokrajowiec płaci więcej niż Malgasz. Czasem jest to nawet oficjalnie powiedziane, zdarza się, że wisi tabliczka z ceną dla mieszkańca Madagaskaru, a pod spodem zapisana jest kilka razy większa kwota dla białego. Jeśli jednak kupujemy jakieś pamiątki, czy rękodzieła to spokojnie można próbować zbić cenę, czasem udaje się nawet trzykrotnie. Przy korzystaniu z innych usług np. przewodników, czy taksówkarzy, zawsze trzeba ustalić cenę na początku.

Zdrowie

Jeśli chodzi o zdrowie, to trzeba o nie odpowiednio zadbać przed przyjazdem. Na Madagaskarze występuje wiele chorób tropikalnych, ale można się na nie zaszczepić. Co najmniej 4 tygodnie przed wyjazdem, należy się udać do lekarza medycyny podróży i z nim omówić tę kwestię. Trzeba rozważyć szczepionki na: żółtaczkę typu A i B, tężec, dur brzuszny, polio, cholerę i błonicę. Jeżeli ma się przesiadkę w kraju zagrożonym żółtą febrą, również trzeba się na nią zaszczepić (jest to wymagane).
Szczepionki na malarię nie ma, ale istnieje profilaktyka antymalaryczna. Najpopularniejszym lekiem jest Malarone, który daje najmniej skutków ubocznych, ale niestety jest bardzo drogi. Można też zastanowić się nad Doxycykliną, która jest dużo tańsza, ale znacznie częściej daje jakieś niechciane powikłania. Nie wszędzie jednak występuje zagrożenie Malarią. Stolica i jej okolice są bezpiecznym regionem, ponieważ jest położona w górach, gdzie nie występują komary malaryczne. Podczas wolontariatu nie brałam leków, dopiero podróżując po wyspie zaczęłam się zabezpieczać. Uważam to za lepszą opcję, gdyż leki obciążają organizm i nie warto się nimi faszerować, kiedy nie ma takiej potrzeby.
Innym sposobem ochrony przed komarami są mocne repelenty. Ja używałam Muggi DEET 50. Własnej moskitiery raczej nie trzeba przywozić, większość hoteli ma takowe zamontowane nad łóżkami.
W razie wypadku, bądź choroby można skorzystać ze służby zdrowia. W większych miastach są szpitale, jednak usługi mogą być drogie. Można też kupić leki w aptekach, ale bardziej się opłaca przywieźć je z Polski. Przed wyjazdem warto się ubezpieczyć.

Internet i urządzenia

Jeżeli przyjeżdżasz na dłużej i chcesz mieć stały dostęp do internetu, to możesz kupić kartę lokalnego operatora. Ja korzystałam z Telmy, ale jest również Orange. Internet jest dość drogi (1 GB na miesiąc to 25 zł), ale w niektórych hotelach jest dostępne wifi. Z połączeń natomiast praktycznie nie korzystałam. Zasięg oczywiście nie dociera wszędzie, ale nie ma tragedii. Jeśli chodzi o prąd to bywa, że znika – czasem są jakieś awarie i problemy z dostawą, ale generalnie jest dostępny w większości hoteli. Wtyczki są takie, jak u nas, więc nie ma potrzeby zabierania przejściówek. Polecam jednak zabrać power banka.

Co zabrać?

Jest to lista podstawowa i bardzo ogólna (bez rzeczy oczywistych, tj. jak majtki). Są to rzeczy, bez których ja bym się nie obyła. Dla każdego może być jednak inna, w zależności od planów, długości pobytu i pory roku.

  • Letnie ubrania i kilka ciepłych rzeczy – zależy od pory roku, w porze suchej temperatura w nocy może spaść nawet do 5 stopni!
  • Kurtka przeciwdeszczowa
  • Buty trekkingowe na piesze wycieczki i klapki na upały
  • Kremy z filtrem (pięćdziesiątka!)
  • Repelenty na komary
  • Leki: profilaktyka antymalaryczna, coś na gorączkę, przeziębienie, biegunkę, oprócz tego plastry, bandaże i coś do dezynfekcji ran
  • Kapelusz, okulary przeciwsłoneczne
  • Power bank (czasem nie ma prądu)
  • Aparat
  • Latarka
  • Paszport, dokumenty potwierdzające ubezpieczenie, skserowane dokumenty (w razie kradzieży)

Wolontariat

Oprócz zwiedzania, na Madagaskarze warto pomagać! Jest to jeden z najbiedniejszych krajów świata, gdzie edukacja i medycyna nadal nie jest dostępna dla przeciętnego mieszkańca. Ja przez dwa i pół miesiąca byłam na wolontariacie z Fundacją Ankizy Gasy – Dzieci Madagaskaru. Pomysł wolontariatu w Afryce siedział już w mojej głowie przez jakiś czas, a kiedy nadszedł odpowiedni moment, zaczęłam szukać w internecie różnych opcji. Ta spodobała mi się najbardziej, więc napisałam do Fundacji i tyle :). Przyjechałam do Ambohidratrimo, gdzie znajduje się dom wolontariusza i szkoły w których pomaga Ankizy Gasy. Uczyłam angielskiego w szkołach i bawiłam się z dziećmi w domu dziecka i świetlicy dla najbiedniejszych dzieciaków. Piękna sprawa, polecam z całego serca takie doświadczenie.

Ile wydałam na wyjazd?

Na Madagaskarze walutą są ariary, których przelicznik wygląda tak (czerwiec 2018):
1 zł = 885 ar
1000 ar = 1,13 zł
Wydaje mi się, że kiedy przyjechałam na Madagaskar w lutym kurs był bardziej zbliżony do tego: 1 zł = 1000 ar. Ja przynajmniej zawsze tak zaokrąglałam, co bardzo ułatwiało sprawę.

Nie wszystko udało mi się zliczyć. Nie zapisywałam, ile wydawałam na jedzenie i inne drobne potrzeby. Wiem, że mogłabym wydać na ten wyjazd mniej, jednak wyszło, jak wyszło…

Przed wyjazdem:
  • Bilety lotnicze: 3041 zł
  • Wiza: 50 euro
  • Szczepienia: 565 zł
  • Leki na Malarię (zużyłam 3 opakowania Malarone): 3 x 150 zł
Wolontariat:
  • Opłata rekrutacyjna: 50 euro
  • Nocleg w domu wolontariusza, przez ok. 10 tygodni: 1400 zł
  • Podczas wolontariatu poruszałyśmy się głównie taksówkami albo wynajętymi samochodami (zarówno, gdy jechałyśmy gdzieś prywatnie, jaki i z fundacją). Nie wiem ile dokładnie było takich przejazdów, ale kosztowały od 10 000 ar do 20 000 ar za osobę. Najdroższa była taksówka z lotniska do naszej miejscowości, za którą zapłaciłam 50 000 ar.
  • Przyznam szczerze, że podczas wolontariatu wydałam więcej pieniędzy niż sobie założyłam. Przed wyjazdem jakoś nie przyszło mi do głowy, że będę tam po prostu mieszkać i prowadzić normalne życie. Czasem chodziliśmy sobie na kolacje do restauracji, czasem piliśmy alkohol albo robiliśmy sobie inne małe przyjemności (lekcja zumby, czy masaż). Zrobiłam też spore zakupy na targu z rękodziełami, ale szkoda by było nie przywieźć trochę pięknych pamiątek.
  • W trakcie tych dwóch miesięcy byłam też na kilku wyjazdach:
    • Wycieczka na dwa dni do wodospadu i gejzeru w Ampefy: 360 000 ar
    • Weekendowy wyjazd do Parku Narodowego Andasibe: 168 euro (To był wydatek, z którego nie jestem do końca zadowolona. Dwie powyższe wycieczki były zorganizowane przez Malgaszkę, która pracuje dla Fundacji. Pojechałam na nie, bo była to dla mnie pierwsza okazja, żeby zobaczyć coś więcej, niż naszą miejscowość. Osobiście jednak nie lubię zorganizowanych wyjazdów. Do tego cena była trochę za wysoka, jak na mój budżet – wiem, że sama mogłabym to zrobić dużo taniej. Mimo to, cieszę się, że mogłam zobaczyć te miejsca, a opcję taką polecam osobom, które pewniej czują się z wynajętym kierowcą i ułożonym planem działań.)
    • Wielkanocny wyjazd do Mahajangi. Bus kosztował mnie 34 000 ar , a nocleg w domku na plaży przez 5 nocy 160 000 ar.
    • Wycieczka szkolna w Mahajandze: 120 000 ar
Trzytygodniowa podróż po Madagaskarze po zakończeniu wolontariatu:
  • Noclegi:
    • Morondava (Les Boungaville): 2 x 35 000 ar
    • Isalo (hotel Orchidee): 2 x 22 000 ar
    • Ankarana (Chez Laurent): 31 000ar
    • Hell Ville: 35 000 ar
    • Andilana: 45 000 ar
    • Dzamadzare: 35 000 ar
    • Nosy Komba (bungalow na plaży): 4 x 10 000 ar
  • Transport:
    • Bus Tana – Morondava (Cotisse): 45 000 ar
    • Bus Morondava – Ranohira: 60 000 ar
    • Collective taxi w obie strony Ranohira – Ilakaka: 10 000 ar
    • Bus Ranohira – Fianarantsoa: 25 000 ar
    • Bus Fianarantsoa – Tana (Cotisse): 25 000 ar
    • Bus Tana – Mahamasina: 70 000 ar
    • Tuk tuk Mahamasina – Ambilobe: 35 000 ar (za dwie osoby)
    • Bus Ambilobe – Ambanja: 15 000 ar
    • Bus Ambanja – Ankify: 5 000 ar
    • Łódka Ankify – Nosy Be: 90 000 ar (za trzy osoby – przepłaciłyśmy, bo płynęłyśmy późno wieczorem, do 16 pływają łódki za 13 zł od osoby)
    • Tuk tuk Hell Ville – Andilana: 30 000 ar (za dwie osoby)
    • Taxi Brousse na Nosy Be: 1 000, 2 000 ar
    • Łódka Nosy Be – Nosy Komba: 10 000 ar
    • Łódka Nosy Komba – Ankify: 10 000 ar
    • Bus Ankify – Tana: 70 000 ar
  • Parki Narodowe, wycieczki:
    • Samochód w Morondavie: 100 000 ar (na osobę)
    • Rezerwat Kirindy: 45 000 ar (wstęp do parku + obowiązkowy przewodnik)
    • PN Isalo: 130 000 ar (wstęp, przewodnik, tax)
    • PN Ankarana: tu nie jestem pewna, ale chyba ok. 80 000 ar (przewodnik i wstęp)
    • Wycieczka na Nosy Tanikely: 140 000 ar (łódka i wstęp)

Jeśli chodzi o jedzenie, to może być ono bardzo tanie, jak i droższe niż w Polsce. Nie za duże zakupy w supermarkecie kosztowały mnie ok. 120 000 ar, a rzeczy kupowane na targu to grosze. Można jeść w lokalnych knajpach  i wtedy jest to koszt 3 000 – 5 000 ar, jak i w drogich restauracjach, gdzie posiłek kosztuje 30 000 ar. Nieodłącznym wydatkiem jest woda, nie można pić tej z kranu, a butelkowana kosztuje 2 000 – 4 000 ar.

W sumie wydałam ok. 11 000 zł. Jest to przybliżona kwota, mam nadzieję, że powyższe ceny dają mniej więcej obraz co, ile kosztuje. Wiadomo, że inaczej by to wyglądało jakbym poprzestała na samym wolontariacie, a inaczej jakbym przyjechała tylko w celach turystycznych.

Z całego serca polecam wolontariat z Fundacją Ankizy Gasy – Dzieci Madagaskaru. A jeśli komuś marzy się podróż po Madagaskarze, ale nie ma pomysłu na to, jak ją zorganizować, bądź obawia się jechać na własną rękę, również można się odezwać do dziewczyn z Fundacji – zorganizują Wam niezapomnianą przygodę na Czerwonej Wyspie!

Mam nadzieję, że powyższe informacje są choć trochę pomocne. Na wszystkie pytania też chętnie odpowiem :).

12 Replies to “MADAGASKAR – praktyczne informacje + koszty”

  1. Czesc tu konrad z antsirabe.Fajny opis tej twojej wycieczki, ale dziwie ci sie czemu zażywałaś tyle tego malerone.nie szkoda ci zdrowia.WIEM WIEM to na malarie bo tez kiedys zazywałem malerone czy lariam az miałem malarie i od tego czau nie zazywam …..Poprosiłbym cie o adres tego hotelu w mahajanga gdzie spałaś..Pozdrawiam
    MadagascarToursPolska.

    1. Cześć 🙂 Malarone zażywałam, gdy byłam w miejscach z podwyższonym ryzykiem zachorowania, przebywając w centrum Madagaskaru nie brałam. Wiem, że niektórzy nie zażywają żadnych leków antymalarycznych, ale ja postanowiłam nie ryzykować. Jeśli chodzi o hotel w Mahajandze, to niestety nazwy nie pamiętam… Zatrzymaliśmy się przy plaży Plage d’Amborovy i było tam całkiem sporo hoteli. Także polecam tę miejscówkę, bo do oceanu bliziutko :). Pozdrawiam!

    1. Hej, wybacz, że odpisuję z opóźnieniem:) Na Madagaskarze nie ma jadowitych węży, pająki są całkiem spore, ale żadnego jadowitego nie spotkałam. Za to są kameleony, lemury i krokodyle.

  2. Witaj, znalazłam dwie fundacje działające na Madagaskarze w podobnym zakresie, Marysiu czy słyszałaś o Projects Abroad?

    1. Na Madagaskarze nie spotkałam nikogo z tej organizacji, ale przeglądałam ich oferty w internecie. Wszystko wygląda fajnie, tylko strasznie drogo!

  3. Hej, bardzo pomocne informacje! Jade za trzy dni na polnoc Madagaskaru na dwa tygodnie i mam jeden problem – transport z Ankify do Mahamasimy. Widze, ze mialas bardzo duzo przesiadek, wynikalo to z twojej wlasnej woli czy po prostu nie dalo sie pokonac tego dystansu na raz? Nie wiesz moze czy sa jakies bezposrednie taxi-broussy do Mahamasimy? Pozdrawiam 😁

    1. Hej 🙂 ja jechałam do Mahamasiny z Tany i wtedy miałam bezpośredniego busa. Po drodze było trochę przygód, bo na jeziorze zawalił się most… No i potem, jak jechałam w drugą stronę z Mahamasiny do Ankify, to musiałam wziąć dwa busy z przesiadką w Ambanji. Ale bardzo możliwe, że jak będziesz w Ankify to znajdziesz bezpośredniego busa do Mahamasiny. Musisz szukać busa do Diego Suarez i po drodze wysiąść w Mahamasinie. Jeśli Ci się nie uda, to musisz pojechać do Ambanji i tam się przesiąść w busa do Diego.
      Północ Madagaskaru jest piękna, będziesz zachwycona! Udanej podróży 🙂

      1. Dziękuję bardzo!
        A ile mniej więcej zajęła ci podróż z Mahamasiny do Ankify? I jak to jest dokładnie z tym bezpieczeństwem w taxi-broussie? Nie kradną? ;D mój chłopak strasznie się tym denerwuje…
        Aha i te busy są kilka razy dziennie czy tylko np rano? I tymi dwoma busami ile ci to zajęło?
        Z góry dziękuję ;D

        1. Busy nie jeżdżą za często, ale jak weźmiecie rano łódkę z Nosy Be albo Nosy Komba do Ankify, to zdążycie ;). Ciężko określić ile czasu to zajmie, bo transport na Madagaskarze jest nieprzewidywalny… Ale myślę, że tak 6 – 8 godzin.
          Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to mnie nigdy nie spotkało nic złego, ale lepiej uważać i mieć oko na swoje rzeczy.

          1. Planuję wyjazd na Madagaskar. Zastanawiam się nad lotem do Nossi Be z Polski a potem z wyspy przedostać się na Madagaskar. Chciałabym zobaczyć przede wszystkim Avenue of the Baobabs i park. Orientujesz się jak to najszybciej ogarnąć (w grę wchodzi raczej transport lądowy).

          2. Hej,
            Jak już przedostaniesz sie z Nosy Be na ląd (w porcie są łódki, które kursują codziennie na Madagaskar), to musisz złapać busa do miejscowości Ambanja, chyba że uda się od razu do Antananarywy, ale nie jestem pewna. Jeśli nie, to z Ambanji bus do stolicy, a z Antananarywy do Morondavy. Morondava to miasto obok alei baobabów. My tam wynajelysmy samochód z kierowcą na jeden dzień, żeby spokojnie obejrzeć baobaby i moc sie zatrzymac przy niektórych na dłużej. Warto też zostać na zachodzie słońca w alei baobabów. Innym sposobem żeby dostać się do baobabów jest busik, ale raczej rzadko busy tamtędy jeżdżą i nie zatrzymują się w celach turystycznych, aby móc obejrzeć widoki ;). Jeśli masz wiekszy budzet i wolisz podróżować trochę wygodniej i szybciej, albo jedziesz z kilkoma osobami, to w ogóle możesz wynająć samochód z kierowcą na cały wyjazd. Wtedy taki kierowca robi też za przewodnika. No i nie trzeba się przejmować godzinami odjazdu autobusow i tym że jeżdżą strasznie wolno (przejazd z północy do stolicy to ok. 20 godzin busem). Z drugiej strony jazda lokalnymi busami to tez przygoda, która pozwala doświadczyć prawdziwego życia na Madagaskarze :). A jeszcze jakbyś doprecyzowała o jaki park Ci chodzi, to postram się powiedzieć też coś na ten temat :).
            Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *