Przygotowania szły pełną parą…

Festiwal w szkole St. Joseph w Ambohidratrimo trwał cztery dni – od 15 do 18 marca. Powodem świętowania była 106 rocznica powstania szkoły i obchody dnia Świętego Józefa – patrona placówki. Jest to naprawdę duża szkoła, prowadzona przez siostry zakonne, w której mieści się przedszkole, podstawówka i gimnazjum. – czyli całkiem spory przedział wiekowy, przy czym klasy są bardzo liczne (nawet po 45 osób). Zapowiadała się duża impreza, zwłaszcza, że na festiwal mieli mieć wstęp również mieszkańcy Ambohidratrimo, a nie tylko uczniowie. Już na tydzień przed tym wydarzeniem, wszystkie moje lekcje angielskiego z dziećmi były odwołane. Co nie przyszłam na zajęcia, to nauczyciele kręcili głowami i mówili do mnie “no class, no class, répétition”. Czyli próby, próby, próby… Dzieci szykowały występy i układy taneczne na otwarcie festiwalu, więc moje lekcje zeszły na drugi plan. Wreszcie ktoś ze szkoły wpadł na to, żeby po prostu oficjalnie odwołać wszystkie zajęcia do festiwalu, abym nie musiała wiecznie latać na darmo do szkoły. Organizacja na Madagaskarze pozostawia wiele do życzenia…


My z kolei szykowałyśmy w tym czasie nasze atrakcje na festiwal. Miałyśmy w planie zorganizować stoisko z loterią. Jako że Fundacja miała niekończące się pokłady zabawek, ubrań, przyborów szkolnych i innych drobiazgów przywożonych przez wolontariuszy i wysyłanych przez sponsorów, uzbierałyśmy całkiem sporo rzeczy do sprzedania. Przez kilka dni sortowałyśmy to wszystko według wartości i ustalałyśmy ceny. Łącznie zebrałyśmy w naszym domu prawie 1500 przedmiotów na loterię.

Pierwszy dzień.

Festiwal rozpoczął się uroczystym otwarciem. Na duży plac pośrodku szkoły po kolei wchodziły poszczególne roczniki. Każda klasa była przebrana za inne plemię Madagaskaru i miała przygotowany inny układ taneczny. Jedni tylko tańczyli, inni skakali, jeszcze inni gwizdali i krzyczeli. Wszystko było bardzo radosne i rytmiczne. Dziewczynki miały uczesane tradycyjne fryzury, a chłopcy namalowane wzory na ciele. Wszyscy na głowach mieli kapelusze, a ubrani byli w malgaskie, kolorowe chusty, zwane lambami. Bardzo podobało mi się to, że nauczyciele również byli przebrani w tradycyjne stroje i tańczyli razem z dzieciakami, na dodatek bawili się przy tym równie dobrze. Z głośników leciała muzyka, a dookoła boiska stali rodzice i oglądali swoje pociechy.

Weszłyśmy na balkon, aby mieć lepszy widok i dopiero wtedy zauważyłyśmy, że dzieci tworzą na boisku wzór mapy Madagaskaru. Robiło to na prawdę duże wrażenie i w tym momencie wybaczyłam im wszystkie odwołane zajęcia. Czas poświęcony na próby był wart efektu. Później został odśpiewany hymn Madagaskaru i nadszedł czas na liczne przemówienia.

Gdy uroczystość otwarcia dobiegła końca, dzieciaki rozbiegły się po całym boisku. Niektóre chciały mieć z nami pamiątkowe zdjęcia, aczkolwiek najbardziej chętni do wspólnych fotografii byli nauczyciele. W jednej z sal został podany poczęstunek dla pracowników szkoły i innych ważnych gości. Tam sesje zdjęciowe nie miały końca… Miałam też okazję poznać polską siostrę zakonną, która kiedyś była dyrektorką St. Joseph’a. Obecnie mieszka w Antananarywie, a na Madagaskarze jest już od ponad 20 lat.

Let’s have fun!

Na bocznym boisku zostały przygotowane liczne stoiska z atrakcjami. Większość była prowadzona przez siostry i nauczycieli, ale jedno dostało się nam. Przywiozłyśmy ze sobą wszystkie rzeczy na naszą loterię, czyli kilka wielkich toreb ubrań i zabawek. Można było u nas kupić losy o wartości 100 ar, 200 ar, 300 ar, 500 ar, 1000 ar, 2000 ar i 3000 ar. W przeliczeniu na polskie pieniądze, najtańszy kosztował 10 groszy, a najdroższy 3 złote. Większość rzeczy, które miałyśmy do sprzedania miała dużo większą wartość, ale był to pretekst, żeby pomóc naszym dzieciakom, umożliwiając im udział w loterii za drobne sumy.

Po kupieniu biletu o danej wartości, losowało się karteczkę z numerem. Każda rzecz była przypisana do kategorii, a wylosowana cyferka wskazywała na to, do której z nich należy wygrana, np. numery od 1 do 50 to ołówki, czyli jeśli komuś trafiła się 7 to dostawał właśnie jeden z nich. Wiele ludzi bardzo cieszyło się z prezentu, ale byli i tacy co wracali dziesięć razy i próbowali wymieniać wszystko, co dostali. Ja jednak byłam poza zasięgiem tego szaleństwa, gdzie ludzie krzyczeli i ustawiali się w długie kolejki, gdyż przypadła mi funkcja malowania twarzy. Siedziałam sobie spokojnie w kącie i tworzyłam różne mazaje na buziach dzieciaków. Bardzo mi się to podobało, a dzieci również wydawały się zadowolone.

Chętnych nigdy nie brakowało, nasze atrakcje nikomu się nie nudziły, dlatego tak wyglądały całe trzy dni festiwalu. Na początku miałyśmy w planie poświęcić kolejne dni na konkursy i gry sportowe, jednak loteria i malowanie twarzy, tak się wszystkim spodobały, że z nimi kontynuowałyśmy. Trzeciego dnia dodałyśmy tylko robienie bransoletek.

Co jeszcze?

Na sąsiednich stoiskach odbywały się gry i zabawy, w których można było wygrać różne nagrody. Na boiskach z kolei rozgrywały się mecze piłki nożnej i koszykówki. Dzieciaki biegały na bosaka i nawet deszcz oraz ogromne kałuże im nie przeszkadzały.

Na scenie odbył się konkurs taneczny, ale słychać było też przeróżne śpiewy. Wszystkie dzieci były bardzo podekscytowane i korzystały z każdej chwili festiwalu. Niestety pogoda nam nie dopisała, ponieważ dotarł do nas cyklon znad oceanu i codziennie padał deszcz. Momentalnie wszystko było mokre, a my w pośpiechu musiałyśmy zwijać nasze stanowisko. Nie psuło to jednak zabawy, humory dopisywały cały czas.


Tak minęły nam te trzy dni. Doszłam do wprawy w malowaniu twarzy i pod koniec czułam się już jak w fabryce. Jedna buzia, za drugą… Czwartego dnia nie miałyśmy już w planie otwierać naszego stanowiska. Na 14 był zaplanowany koncert jakiejś malgaskiej gwiazdy, z okazji zakończenia festiwalu. Niestety znowu rozpoczęła się ulewa, a jak na Madagaskarze pada, to w pół minuty jest się przemoczonym do suchej nitki… Dlatego pozostałyśmy uwięzione w domu, nie chcąc wychylić nawet nosa zza drzwi. Mimo to, bycie częścią tego festiwalu było super przeżyciem. Cieszę się, że tutaj też udaje się zorganizować takie wydarzenia, kiedy dzieci mogą się świetnie bawić, dostawać nagrody, przebrać się w wyjątkowe stroje i doświadczyć czegoś niecodziennego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *