Po co tam pojechaliśmy?

Odwiedziliśmy tę szkołę wraz ze starszym małżeństwem z Holandii. Wspierają oni finansowo fundację Dzieci Madagaskaru oraz są sponsorami szkoły podstawowej w Ambatomasinie.  W Europie zajmują się szukaniem innych darczyńców, którzy zechcieliby wspomóc edukację na Madagaskarze. Misją wyjazdu do Ambatomasiny było nauczenie dzieci piosenki i nagranie krótkiego filmiku promocyjnego przez Holendrów.

Spacer przez pola ryżowe…

Szkoła jest położona w małej wiosce ukrytej w górach. Nie jest ona od nas bardzo oddalona, ale znowu – ze względu na fatalny stan dróg, dotarcie do niej zajęło nam trochę czasu. Miejscowi do najbliższego miasteczka muszą iść przez ok. 2 godziny.

Aby dojść do szkoły położnej na wzgórzu, musieliśmy przejść przez pola ryżowe, których uprawianie jest głównym zajęciem mieszkańców. Spacer był miłą odmianą od codziennego życia w mieście. Przyjeżdżając na Madagaskar spodziewałam się ciszy, spokoju i świeżego powietrza. Nic bardziej mylnego. Mimo, że nie mieszkam w stolicy, tylko w miasteczku pod nią, to nadal jest to bardzo ruchliwe miejsce. Na ulicy jest głośno, a zanieczyszczenie powietrza jest ogromne. Wszędzie czuć spaliny, dlatego, że Malgasze jeżdżą bardzo starymi samochodami i używają benzyny słabej jakości. Z tego powodu spacer przez wioskę na odludziu był niesamowicie przyjemny ;).

Szkoła na wzgórzu.

Szkoła mieści się obok kościoła, a budynki są w opłakanym stanie. Co prawda stoi już jeden stosunkowo nowy, wybudowany z pieniędzy sponsorów, jednak pozostałe przypominają spichlerze lub stodoły dla zwierząt. Koszt posłania dziecka do tej szkoły to zaledwie 3 złote za miesiąc, mimo to nadal wiele rodzin na to nie stać. Dzieci mają tu zapewnione obiady, dlatego codziennie przychodzą inni rodzice, aby je przygotować.

Dzieci podzielone są na trzy klasy i przedszkole. Po kolei udaliśmy się do każdej z grup i nauczyliśmy je śpiewać piosenkę wybraną przez Holendrów. Na koniec wszystkie dzieci zebrały się na zewnątrz i zaśpiewały przed kamerą.

Najlepsza zabawa

Podczas przerwy dzieciaki bawiły się i biegały na dworze. Chciałam się dołączyć do zabawy, więc zaczęłam przybijać im piątki. W życiu nie widziałam, żeby ta czynność wywołała taką furorę. Nie nudziło im się to, a uśmiechy nie schodziły im z twarzy. Naprawdę niesamowite jest to, jak łatwo można nawiązać kontakt z dziećmi i wymyślić prostą zabawę. Żyjemy teraz w świecie smartfonów i tabletów, a coraz częstszym zjawiskiem jest dawanie dwulatkom takich urządzeń do zabawy. Niesamowicie zabija to ich kreatywność. Obserwując dzieci na Madagaskarze, widzę, że niewiele im potrzeba do szczęścia. One nie mają nawet zwykłych zabawek, a i tak znajdą coś, co je zastąpi. Bawią się głównie dzięki swojej wyobraźni, a ja uwielbiam na to patrzeć.

9 Replies to “Szkoła Ambatomasina – wolontariat na Madagaskarze”

    1. Jest tutaj bardzo duże rozwarstwienie społeczeństwa. Jest pewien odsetek ludzi bogatych i oni normalnie jeżdżą dobrymi samochodami, mają duże domy i telefony z internetem. Ale większość ludzi, zwłaszcza poza stolicą żyje w biedzie. Dla nich takie rzeczy, jak internet są czymś nieosiągalnym. Proste porównanie: owoce i warzywa na targu są bardzo tanie, ale na przykład kukurydza w puszce, czy paczka ciastek z supermarketu jest droższa niż w Polsce.

  1. Jak sobie pomyślę o tych 3 złotych to mi serce pęka. Tak niewiele trzeba, by pomóc i z taką łatwością takie kwoty wydajemy codziennie na pierdoły…

  2. Zawsze poruszają mnie takie obrazki. Uśmiechnięte i rozbiegane dzieci, które mają tak niewiele i tak bardzo potrafią się cieszyć… ps. Madagaskar to moje marzenie! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *