Od czego się zaczęło…

Jak każdy, tuż po maturze próbowałam wymyślić dla siebie najlepszy plan na życie. Jako, że moją pasją od dzieciństwa był taniec, bardzo chciałam związać z nim swoją przyszłość. W ostatniej klasie liceum pojechałam na dwa przesłuchania do naprawdę dobrych szkół zagranicznych, które oferowały studia na kierunku taniec współczesny. Pokładałam w nich ogromne nadzieje i marzyłam o tym, żeby dostać się do którejś z nich. Niestety, konkurencja była ogromna. Mało miejsc, wielu wspaniałych tancerzy – realia świata artystycznego. Nie chciałam się jednak poddać, postanowiłam przeprowadzić się do Warszawy i tutaj trenować w prywatnej szkole tańca, aby za rok spróbować ponownie na audycjach za granicą. Przy okazji poszłam na studia, no bo w końcu mówią, że tak trzeba… Wybrałam Kulturoznawstwo, studia były bardzo ciekawe, jednak zrezygnowałam po miesiącu. Naukę tańca rzuciłam po trzech. Była to trudna decyzja, w końcu wydawało mi się, że taniec to moje marzenie, moje całe życie. Jednak zderzyłam się z brutalną rzeczywistością… Profesjonalny świat tańca jest pełen stresu, presji i uczucia wiecznego niezadowolenia z siebie. Postanowiłam znaleźć inną drogę.

Skąd pomysł?

Odkąd pamiętam, zawsze uwielbiałam podróżowanie. Kocham chodzić po górach, pakować plecak i jechać w nieznane. Poznawać po drodze nowych ludzi i odkrywać niesamowite miejsca. Zawsze marzyłam o dalekich podróżach, jednak do tej pory ograniczały się one tylko do Polski i kilku krajów europejskich. Kiedy zrezygnowałam ze wszystkiego, co do tej pory robiłam w życiu, zaczęłam się zastanawiać nad tym, jak wykorzystać swój czas. Postanowiłam zrobić coś, o czym zawsze marzyłam – ruszyć w świat. Idealną opcją okazał się wolontariat. Można połączyć przyjemne z pożytecznym – zwiedzić kawałek świata i pomóc tym, którzy tego naprawdę potrzebują. Taka wyprawa od jakiegoś czasu była na mojej liście, a teraz nadarzył się idealny moment. Jako że na razie bałabym się wyjechać zupełnie sama na drugi koniec świata, taka opcja wydała mi się na prawdę bezpieczna. W końcu jedzie się w określone miejsce, nawiązuje się współpracę z ludźmi, którzy zawsze mogą udzielić pomocy i nie jest się pozostawionym samemu sobie.

Jak to będzie wyglądać?

Gdy myśl o wyjeździe zaczęła chodzić mi po głowie, rozpoczęłam przekopywać internet w poszukiwaniu wolontariatów i fundacji działających w Afryce. Trafiłam na stronę Ankizy Gasy – Dzieci Madagaskaru, fundacji, która od kilku lat działa na Czerwonej Wyspie. Sam Madagaskar zawsze kojarzył mi się z lwem Alexem, pingwinami i królem Julianem. Pomysł, żeby pojechać właśnie tam od razu wydał mi się strzałem w dziesiątkę, to taka wyprawa do innego świata, bajkowej krainy. Nawiązałam kontakt z przemiłą ekipą osób, które pracują dla fundacji, załatwiłam wszelkie formalności, kupiłam bilety lotnicze i już. Wylatuje 1 lutego, a wracam 29 kwietnia, czyli 88 dni na Madagaskarze. Moja praca ma polegać głównie na uczeniu dzieciaków angielskiego w szkole i prowadzeniu innych zajęć dodatkowych. Będę mieszkać w domu wolontariusza w małej miejscowości Ambohidratrimo, oddalonej ok. 15 km od Antananarywy, stolicy Madagaskaru. Jako że moja praca dla fundacji nie ma określonych ram czasowych, bardzo chciałabym wykorzystać trochę czasu na podróże po wyspie. Wierzę, że będzie to niezapomniane doświadczenie.

Zapraszam do czytania!:)

8 Replies to “Witaj przygodo! – Wolontariat na Madagaskarze”

  1. czesc, szukam wolontariatu na lipiec (niestety tylko jeden miesiac, poniewaz nie mam wiecej urlopu). Pracuje jako nauczyciel jezyka angielskiego we Francji – mam doswiadczenie, determinacje i szeroki usmiech! Czy myslisz, ze jest szansa abym wybrala sie w to samo miejsce? Czy szkola dziala caly rok? Rozumiem, ze jestes tam sama – czy wobec tego czujesz sie zupelnie bezpieczna? Bede bardzo wdzieczna za pomoc. Pozdrawiam

    1. Hej! W takim razie masz super predyspozycje do pracy na Madagaskarze :). Nauka angielskiego jest tu bardzo potrzebna, a jeśli mieszkasz we Francji to zapewne znasz francuski, a to jest język urzędowy na Madagaskarze, więc nie będziesz miała problemu z porozumiewaniem się z ludźmi. Ja jestem tu z polską Fundacją Ankizy Gasy – Dzieci Madagaskaru, przyjechałam sama, ale na miejscu poznałam założycielki Fundacji i innych wolontariuszy, z którymi mieszkam i pracuję :). Czuję się bezpiecznie, chociaż wiadomo trzeba być ostrożnym. Miejsce, w którym mieszkamy jest raczej spokojne. Na wolontariat można przyjeżdżać cały rok, ale w szkołach wakacje są tak, jak w Polsce – lipiec, sierpień. Wtedy wolontariusze ogranizują dla dzieci różne atrakcje i zabawy, nie wiem natomiast, jak z nauką angielskiego… W tej sprawie polecam odezwać się do Fundacji, oni udzielą dokładniejszych informacji :). Ale doświadczenie jest niesamowite i bardzo je polecam, bo zmienia kompletnie spojrzenie na świat.

  2. Super pomysł 🙂 Sama marzę o podróży na Madagaskar, mam nadzieję, że kiedyś mi się uda. Póki co ceny biletów mnie jeszcze odstraszają. Mam nadzieję, że będziesz dużo pisać o życiu na Madagaskarze 😉 Czytałam jedną książkę na temat tego kraju „Mój Madagaskar” Jarosława Kreta. Polecam, bardzo ciekawa 🙂

    1. W takim razie trzymam za Ciebie kciuki 🙂 Madagaskar to kompletnie inny świat, będę starała się opisać go jak najlepiej!

  3. Marysiu, pięknie piszesz! Trzymam kciuki, jestem pewna, że będzie to wspaniała przygoda, która otworzy Ci wiele nowych możliwości i dzięki której odkryjesz swoje nowe oblicze 😉 Pisz jak najczęściej i najwięcej, masz mnie za wiernego czytelnika 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *